---------------------------
Wieki całe mnie tu nie było. A dzieje się, oj dzieje. Próba zmiany pracy na coś w unormowanym czasie zmianowym skończyła się kompletnym fiaskiem. Mam nauczkę, żeby nie ufać instytucjom, które próbują udawać coś, czy mnie są. Ale do rzeczy. Kot zmęczony ciągłym wydzwanianiem do klientów w godzinach popołudniowych, postanowił poszukać sobie pracy lepiej płatnej. Trafi chciał, że najlepsze warunki finansowe zaproponował SKOK. I nawet lokalizacja była niczego sobie, bo samo centrum. Schody zaczęły się już przy przygotowywaniu dokumentów wstępnych, gdy pan szef regionu zażyczył sobie badań medycyny pracy z dnia na dzień. Ok., Kot pojechał na drugi koniec świata, co znaczy do
Rembertowa i za pieczątkę na zaświadczeniu zapłacił. Potem Szefowa Oddziału nie mogła się ogarnąć, na którą to ja mam przyjść, aż wreszcie spłodziła maila, pomimo że zadzwonić obiecała. A potem nastąpiły dwa dni, po których Kot ma koperto-wstręt ogromny, bo z uwagi na to, że szkolenia żadnego jeszcze nie było, kazali stemplować, adresować, wypełniać i zaklejać koperty. Duuuuużo kopert. A potem z tym lecieć na pocztę. Ogólnie były to chyba dwa najbardziej długie dni w dotychczasowym Kota życiu. Więc z uwagi na to, że Szef nie chciał dać kotu wypowiedzenia, to Kot dała Szefowi L4 i kazała się wypchać.
Poza tym, postanowiliśmy wprowadzić trochę zmian w życiu osobistym, poczynając od rezygnacji z Szatańskiego wytworu, jakim jest telewizor i telewizja w nim mieszkająca, poprzez naprawienie wreszcie Turbowiśni, po kraksie w grudniu, a na wymianie mieszkania na większe, ładniejsze i ogólnie najs. Preferowane okolice: Anin, Praga Północ, może nawet Białołęka, Wawer. Byle przestronne i mające w sobie to coś.
Owczarek przechodzi sam siebie w pokazywaniu, że ma kartofla zamiast mózgu, Oci jak zwykle łamie prawa fizyki, a Kota okazuje wszystkim i wszystkiemu że mogą się pocałować w d… . Przynajmniej zwierzaki nie sprawiają, że świat staje na głowie ;p
A Kot dzielnie nadrabia zaległości w lekturze. Zakończone czytanie Pana lodowego ogrodu (powinno być zakazane wydawanie książek, które są dopiero w trakcie pisania), w oczekiwaniu na ostatni tom Zmierzchu, a w trakcie kolejnej książki Kossakowskiej. Cała pensja mi chyba na ksiązki wyjdzie. Zaniedbałam mangi, jakoś na razie mi ich nie brakuje. Za to brakuje mi chyba wolnego. Ale do czerwca już blisko, a wtedy . . . witajcie góry : )